Klient: producent stolarki otworowej sprzedający przez sieć salonów partnerskich
Zakres: pozycjonowanie SEO, prowadzenie kampanii Google Ads, treści produktowe
Okres danych: widoczność organiczna — kwiecień 2025 – sierpień 2026; kampanie płatne — styczeń 2024 – sierpień 2026
Problem
Producent, który sprzedaje przez sieć salonów, ma w wyszukiwarce sytuację nietypową: konkuruje nie tylko z innymi producentami, ale też z hurtowniami, marketami budowlanymi i porównywarkami, które sprzedają jego własny produkt. Wszyscy walczą o te same frazy, a klient końcowy, który wpisuje w Google nazwę konkretnego modelu, trafia najpierw na sprzedawcę, nie na producenta.
Serwis miał solidną widoczność, ale w niewłaściwym miejscu — średnia pozycja w okolicach szesnastej oznacza drugą stronę wyników. Na drugiej stronie wyników nie ma ruchu. Można tam zbierać setki tysięcy wyświetleń miesięcznie i nie zobaczyć z tego prawie żadnych wizyt.
Równolegle kampanie płatne pochłaniały stały, wysoki budżet miesiąc w miesiąc, a koszt pozyskania jednej wizyty nie chciał spadać — bo konto było rozbudowywane latami i utrzymywane w logice, która przestała pasować do tego, jak dziś działa system reklamowy Google.
Zadanie było więc dwuczęściowe i wewnętrznie sprzeczne: podnieść widoczność organiczną i jednocześnie zmniejszyć wydatki na reklamę, nie tracąc ruchu.
Rozwiązanie
Po stronie SEO — praca na strukturze, nie na liczbie tekstów
1. Uporządkowanie architektury produktowej
W serwisach producenckich największym problemem jest zwykle to, że kolekcje, modele i warianty wykończenia mieszają się w jednej płaszczyźnie. Google nie rozumie, co jest kategorią, a co pojedynczym produktem, więc nie wie, którą stronę pokazać na frazę ogólną, a którą na szczegółową.
2. Rozdzielenie fraz ogólnych od modelowych
Osobne strony budują widoczność na zapytania kategorii, osobne na konkretne nazwy modeli. Bez tego rozdziału strona kolekcji i strona modelu wypychają się nawzajem z wyników.
3. Treść, która odpowiada na pytania przed zakupem
W stolarce klient końcowy pyta o parametry, montaż, wymiary, różnice między wariantami — i pyta o to zanim pojedzie do salonu. Materiały odpowiadające na te pytania budują widoczność na etapie, na którym decyzja jeszcze zapada.
4. Techniczne porządki i monitoring
Ciągła kontrola tego, jak Google reaguje na kolejne partie zmian, zamiast jednorazowego audytu i rocznego czekania.
Po stronie kampanii płatnych — przebudowa, nie dokręcanie śrub
5. Przejście na kampanie oparte na sygnałach zamiast na ręcznie utrzymywanych listach fraz
Klasyczne kampanie w sieci wyszukiwania wymagają nieustannego dokładania fraz wykluczających i pilnowania dopasowań. Przy szerokim katalogu produktowym to praca bez końca, a jej efektem jest głównie utrzymywanie stanu. Przebudowaliśmy strukturę konta tak, żeby system uczył się na sygnałach z ruchu, a nasza praca przesunęła się z utrzymania list na jakość materiałów i sterowanie budżetem.
6. Cięcie budżetu tam, gdzie nie pracował
Zamiast utrzymywać wydatki i szukać dodatkowego zasięgu, obniżaliśmy budżet w miejscach, w których pieniądze kupowały wyświetlenia bez wartości — i pilnowaliśmy, żeby liczba realnych wizyt nie spadła.
7. Jedna miara nadrzędna
Podstawowym wskaźnikiem stał się koszt jednej wizyty w serwisie — nie liczba wyświetleń reklam, która bywa duża bez żadnego przełożenia na ruch. Koszt kliknięcia zostaje jako miara pomocnicza, bo mówi o cenie zakupu ruchu; ale decyzje budżetowe podejmujemy na koszcie wizyty, bo tylko on opisuje, ile naprawdę kosztuje przyprowadzenie człowieka na stronę.
Wyniki

Z drugiej strony wyników na pierwszą
Średnia pozycja w Google poprawiła się z 16,1 do 9,3 — o niemal siedem miejsc, czyli o 42%. To różnica między byciem widocznym dla nikogo a byciem widocznym na pierwszej stronie wyników.
Widoczność utrzymana, pozycja wyraźnie wyżej
Serwis generuje ponad półtora miliona wyświetleń w wynikach wyszukiwania w porównywalnym oknie czterech miesięcy — przy średniej pozycji lepszej o ponad sześć miejsc rok do roku.

Więcej ruchu z reklam za wyraźnie mniejsze pieniądze
Porównując styczeń–sierpień 2024 ze styczniem–sierpniem 2026:
- wizyty z kampanii Google: +23%
- budżet reklamowy: −25%
- koszt jednej wizyty w serwisie: −38%
- koszt kliknięcia: −22%
Kierunek ten sam także w krótszym oknie
Porównując rok do roku — styczeń–sierpień 2025 ze styczniem–sierpniem 2026 — liczba kliknięć w reklamy wzrosła o 12% przy budżecie mniejszym o 11%.
Dane: Google Search Console i Google Analytics 4 (widoczność organiczna, wizyty), Google Ads (budżet, kliknięcia). Okna porównawcze wyrównane co do miesięcy; dane za sierpień 2026 obejmują okres do 24 sierpnia.
Co z tego wynika dla Twojej firmy
Jeżeli sprzedajesz przez sieć partnerów albo dystrybutorów, konkurujesz w Google z własnym kanałem sprzedaży — i to jest sytuacja, w której zwykłe „dokładanie treści” nie działa, bo problemem jest struktura, nie objętość.
A jeżeli od lat wydajesz w reklamie stałą kwotę miesięcznie i słyszysz, że „tak już musi być”, warto sprawdzić, ile z tego budżetu kupuje wyświetlenia, a ile realne wizyty. W tym projekcie różnica między tymi dwiema liczbami pozwoliła obciąć wydatki o jedną czwartą i mimo to przyprowadzić więcej ludzi.
Zaczynamy od przeglądu konta reklamowego i mapy widoczności. Obie analizy robimy przed podpisaniem czegokolwiek.
Najczęstsze pytania
Jak można ciąć budżet reklamowy i mieć więcej ruchu?
Bo budżet i ruch to nie jest ta sama rzecz. Część wydatków w rozbudowanych kontach kupuje wyświetlenia i kliknięcia, które nie kończą się wizytą albo kończą się wizytą bez wartości. Kiedy podstawową miarą staje się koszt jednej wizyty w serwisie, a nie koszt kliknięcia, widać, które fragmenty konta da się wyłączyć bez straty.
Ile trwa poprawa pozycji o kilka oczek?
W opisanym projekcie zejście ze średniej pozycji szesnastej do dziesiątej zajęło około pół roku, a utrzymanie tego poziomu i dalsza poprawa — kolejne dziesięć miesięcy pracy ciągłej. Pozycja nie jest efektem jednorazowego audytu; to wynik kolejnych partii zmian i reakcji na to, jak Google je przyjmuje.
Prowadzicie SEO i reklamę razem czy osobno?
Razem, i to jest istotne. Dane z kampanii pokazują, które zapytania realnie prowadzą do wartościowych wizyt, a to jest najlepsza możliwa podpowiedź dla SEO — bo pochodzi z pieniędzy, a nie z narzędzia szacującego. W drugą stronę: strony wypozycjonowane organicznie zmniejszają zapotrzebowanie na płatny ruch na tych samych zapytaniach.
Mój katalog produktów ma setki pozycji. Da się to ogarnąć?
Właśnie przy dużych katalogach porządek w strukturze daje największy zysk, bo tam kanibalizacja między stronami jest najgłębsza. Nie opisujemy każdej pozycji osobno — najpierw rozdzielamy poziomy: kategoria, kolekcja, model, wariant — i dopiero potem decydujemy, co wymaga własnej strony.
Czy da się to zrobić bez spadku sprzedaży w trakcie zmian?
Pracujemy partiami i po każdej sprawdzamy reakcję wyszukiwarki oraz wyniki kampanii. Przy kampaniach cięcia wprowadzamy stopniowo i cofamy je, jeżeli liczba wizyt zaczyna spadać szybciej niż budżet.