Case Study

Od pustej domeny do 13 fraz w pierwszej trójce Google

Nowa domena bez historii w wyszukiwarce: niespełna rok pracy nad treścią, strukturą i wydajnością sklepu — i wynik, który widać w Google.

Projekt: własny — sklep z włoską żywnością prowadzony przez Toros Media Group
Zakres: SEO techniczne, architektura kategorii, treści produktowe i poradnikowe, wydajność, pozyskiwanie linków
Okres: wrzesień 2025 – sierpień 2026

Problem

Nowa domena w Google nie istnieje. Nie ma historii, nie ma linków, nie ma powodu, żeby ją komukolwiek pokazać. Sklep może być technicznie bez zarzutu i mieć dobry asortyment — i przez pierwsze miesiące dostawać kilkadziesiąt wyświetleń miesięcznie.

Do tego dochodzi specyfika branży spożywczej. Nikt nie wpisuje w wyszukiwarkę nazwy marki, o której nie słyszał. Ludzie szukają kategorii („oliwa z oliwek extra vergine”), problemu („co to są antipasti”) albo zastosowania („sos do risotto”) — a odpowiedzi na te pytania w nowym sklepie po prostu nie ma, bo w kartach produktowych są parametry, nie treść.

Postawiliśmy to zadanie sobie samym, na własnym sklepie i za własne pieniądze. Chcieliśmy sprawdzić, ile trwa wyprowadzenie nowej domeny e-commerce z zera do realnej widoczności — i co dokładnie tę drogę skraca, a co ją wydłuża.

Rozwiązanie

Najpierw audyt i sprzątanie, dopiero potem treść

Kolejność jest tu ważniejsza, niż się wydaje. Publikowanie treści na serwisie, który ma połamaną strukturę linków i sitemapę pełną adresów, których nie powinno w niej być, to wlewanie wody do dziurawego wiadra.

Pełny audyt zamknęliśmy w kwietniu 2026 i od razu weszliśmy w naprawy: 172 strony prowadzące do adresów, które przestały istnieć, 137 adresów wyrzuconych z sitemapy (przekierowania i strony wyłączone z indeksowania, które nie miały prawa się w niej znaleźć), dane strukturalne uzupełnione na 312 stronach, opisy alternatywne na 93 obrazach. To nie jest praca, którą widać. To praca, bez której reszta nie działa.

Architektura kategorii, a nie lista produktów

Każdą z 16 kategorii przeszliśmy tą samą ścieżką: badanie zapytań → analiza tego, co w wynikach pokazują konkurenci → mapa fraz przypisanych do konkretnych adresów → napisanie opisu od nowa → wdrożenie i zgłoszenie do ponownego zindeksowania.

Efektem nie jest ładniejszy tekst pod listą produktów. Efektem jest kategoria, która odpowiada na pytanie, a nie tylko wyświetla asortyment. Strona kategorii, która wyjaśnia, czym coś jest, do czego się tego używa i czym się różnią odmiany, konkuruje o zupełnie inne — i znacznie liczniejsze — zapytania niż strona z samą siatką zdjęć.

Treść poradnikowa jako wejście do sklepu

Zbudowaliśmy warstwę treści, która odpowiada na pytania zadawane przed decyzją zakupową, i połączyliśmy ją z kartami produktów. Klient, który szukał wyjaśnienia, trafia w to samo miejsce, w którym może kupić — bez przeskakiwania między blogiem a sklepem.

Wydajność jako element pozycjonowania, nie osobny projekt

Serwis przeszedł zaplanowaną, etapową przebudowę warstwy technicznej: pamięć podręczna, magazyn zapytań, aktualizacja środowiska, porządek w bazie danych, sieć dostarczania treści i zabezpieczenie serwera. Wolny sklep traci pozycje i traci klientów w tym samym momencie — nie ma sensu rozdzielać tych dwóch spraw na osobne projekty.

Pozyskiwanie linków rozłożone w czasie

Publikacje branżowe, katalogi, porównywarki, kontakt z autorami tematycznych serwisów. Bez skokowych zakupów, za to systematycznie przez cały rok — bo profil linkowy, który rośnie równo, jest wiarygodny, a taki, który wybucha w jednym miesiącu, ściąga uwagę, której nikt nie chce.

Nowa linia produktowa jako test powtarzalności

W czerwcu 2026 uruchomiliśmy w sklepie osobną kategorię kawy — od zera, tym samym procesem: badanie fraz, struktura, treść filarowa, karty produktowe, dane strukturalne. Sprawdzian, czy to, co zbudowaliśmy, jest procesem, czy jednorazowym zrywem.

Wyniki

Wyświetlenia sklepu w wynikach Google, wrzesień 2025 – lipiec 2026
Wyświetlenia sklepu w wynikach Google, wrzesień 2025 – lipiec 2026

Z 79 wyświetleń miesięcznie do ponad 54 tysięcy

Wrzesień 2025: sklep pokazał się w wynikach Google 79 razy w całym miesiącu. Lipiec 2026: 54 569 razy. To nie jest wzrost procentowy, który da się ładnie zaokrąglić — to różnica między domeną, której wyszukiwarka nie zna, a domeną, która ma w niej swoje miejsce.

Skala widoczności: średnia pozycja, ruch organiczny w szczycie, domeny linkujące i frazy w pierwszej trójce
Skala widoczności: średnia pozycja, ruch organiczny w szczycie, domeny linkujące i frazy w pierwszej trójce

Średnia pozycja z 23 na 13

We wrześniu 2025 średnia pozycja sklepu w wynikach to 23 — czyli druga, częściej trzecia strona. W sierpniu 2026 (dane do 23.08): 13,2. Cały serwis przesunął się o dziesięć pozycji w górę.

Z zera do ponad pięciuset wizyt miesięcznie w szczycie

Do listopada 2025 włącznie ruch organiczny w narzędziach wynosił 0. W lipcu 2026 — najmocniejszym dotąd miesiącu — 517 wizyt.

13 fraz w pierwszej trójce wyników

Najmocniejsza z nich to zapytanie kategorii o 4 500 wyszukań miesięcznie, na którym sklep stoi na trzeciej pozycji i z którego samego przychodzi ok. 307 wizyt miesięcznie. Jeden dobrze zbudowany adres kategorii daje więcej ruchu niż kilkadziesiąt kart produktowych.

Od 0 do 152 domen linkujących, siła domeny z 0,4 na 37

Profil linkowy zbudowany od zera, rosnący co miesiąc, bez skoków.

Serwis, który realnie jest widoczny — nie tylko istnieje

W ostatnich 90 dniach wyświetlenia w Google zbierało 105 wpisów poradnikowych, 98 kart produktowych i 17 stron kategorii — szesnaście przepisanych plus nowa, uruchomiona w czerwcu. To znaczy, że pracuje cały serwis, a nie trzy strony, które ktoś kiedyś zoptymalizował.

Za tym stoi 196 zamkniętych zadań

Audyt, naprawy techniczne, 16 przepisanych kategorii, treść, wydajność, linki, nowa linia produktowa. Niespełna rok systematycznej pracy — nie jedna kampania.

Co z tego wynika dla Twojej firmy

Jeżeli uruchamiasz sklep na nowej domenie, najtrudniejsze są pierwsze cztery miesiące — i to jest moment, w którym większość projektów się poddaje. W tym okresie wykresy wyglądają na płaskie, mimo że dzieje się w nich najwięcej. Wzrost przyszedł u nas w piątym miesiącu. Po drodze były dwa miesiące wyraźnej korekty — wiosną 2026 — po których krzywa wróciła wyżej, niż była przed nią. To normalny przebieg, a nie sygnał, że coś przestało działać; problem polega na tym, że w takim momencie łatwo zmienić strategię i zacząć od nowa.

Druga rzecz: nowy sklep nie wygrywa nazwami produktów. Konkuruje o zapytania kategorii i pytania zadawane przed zakupem — a te wygrywa się treścią, nie siatką zdjęć. Nasza najmocniejsza pozycja to nie karta produktu. To kategoria, która wyjaśnia, czym w ogóle jest to, czego klient szuka.

Trzecia: kolejność ma znaczenie. Sprzątanie techniczne przed treścią, treść przed linkami. Odwrócenie tej kolejności nie kończy się porażką — kończy się tym, że to samo trwa dwa razy dłużej i kosztuje dwa razy więcej.

Ten projekt prowadzimy na własnym sklepie. Wszystko, co tu opisaliśmy, przetestowaliśmy najpierw na swoich pieniądzach — i dopiero potem proponujemy klientom.

Najczęstsze pytania

Ile trwa, zanim nowa domena zacznie być widoczna w Google?

W tym projekcie pierwsze realne wyświetlenia pojawiły się po dwóch miesiącach, wyraźne przyspieszenie — w piątym, a najmocniejszy miesiąc przyszedł jako jedenasty. To typowy rozkład dla nowej domeny: długi płaski start, potem przyspieszenie, po drodze korekta. Jeżeli ktoś obiecuje wyniki w nowym sklepie po sześciu tygodniach, warto zapytać, co dokładnie ma na myśli.

Co daje więcej ruchu — opisy produktów czy kategorie?

Kategorie, i to zwykle z dużą przewagą. Najmocniejszy adres w tym sklepie to strona kategorii, która odpowiada na pytanie „co to właściwie jest”, a nie karta konkretnego produktu. Karty produktowe są potrzebne, ale konkurują o zapytania rzadsze i późniejsze w procesie decyzyjnym.

Czy trzeba przepisywać opisy kategorii, skoro dostaliśmy je od producenta?

Opisy od producenta zwykle mówią o produkcie, a nie odpowiadają na pytania klienta — i często są identyczne u kilkudziesięciu sprzedawców, więc wyszukiwarka nie ma powodu wyróżnić akurat Twojego sklepu. W tym projekcie przepisanie 16 kategorii było działaniem, po którym widzieliśmy najszybszą reakcję w wynikach.

Czy da się to zrobić bez porządków technicznych?

Da się zacząć, ale efekt przychodzi wolniej i część pracy się marnuje. W tym sklepie audyt ujawnił 172 strony prowadzące do nieistniejących adresów i 137 adresów, które nie powinny być w sitemapie. Publikowanie treści na takiej strukturze to praca, która częściowo nie dociera.

Skąd wiadomo, że to nie przypadek albo sezonowość?

Bo wszystkie miary rosną równolegle i w tę samą stronę: wyświetlenia, kliknięcia, średnia pozycja, liczba fraz w czołówce, liczba domen linkujących i liczba adresów zbierających ruch. Sezonowość podnosi jedną krzywą, nie sześć naraz — i nie utrzymuje jej przez rok.

Prowadzicie ten sklep sami?

Tak, to nasz projekt własny. Dlatego możemy pokazać liczby bez pytania nikogo o zgodę i dlatego wiemy dokładnie, co w tym procesie działa, a co jest stratą czasu — testujemy to na własnym budżecie, zanim zaproponujemy komukolwiek.

Zainteresowany?

Chcesz podobnych wyników?

Skontaktuj się z nami i dowiedz się, jak możemy pomóc Twojej firmie rosnąć dzięki nowoczesnym rozwiązaniom AI-first.