Daniel Janiszewski Zespół Tmedia

Daniel Janiszewski

Założyciel i CEO Toros Media Group sp. z o.o. · Architekt Agentowych Systemów Marketingowych

Nie sprzedaję godzin. Sprzedaję działające systemy — i pokazuję je na żywo, zanim ktokolwiek podpisze umowę.

Prowadzę Toros Media Group (Tmedia) — agencję AI-first z Gliwic, która projektuje i wdraża agentowe systemy marketingowe: układy, w których agent AI, automatyzacja i dane robią pracę, którą do niedawna wykonywał człowiek. Nie chatbot na stronie. System, który sam pozyskuje leady, sam pisze i publikuje treść, sam pilnuje zamówień, sam raportuje i sam zgłasza, kiedy coś przestaje działać.

Zacząłem od strony wykonawczej, nie od prezentacji.

W cyfrze jestem od 2005 roku. Zaczynałem jako freelancer projektujący i budujący strony internetowe — od kodu i od klienta, który patrzy na działający efekt, nie na slajd. Od 2010 prowadziłem projekty w Dual Group, a od 2013 równolegle własną firmę TESTIMO, którą kierowałem przez dwanaście lat, do 2025. Ponad dwie dekady po stronie egzekucji: SEO, analityka, e-commerce, kampanie, treść. Z tego okresu pochodzi coś, czego nie da się nadrobić kursem — wiedza, co się psuje na produkcji. Dlaczego wdrożenie, które wygląda świetnie na slajdzie, wykłada się w trzecim miesiącu. Dlaczego klient płacący za „SEO" odchodzi, mimo że pozycje rosną. Dlaczego automatyzacja bez właściciela procesu staje się kolejnym długiem technicznym.

Dziś projektuję systemy, a nie kampanie.

Moja praca to składanie w jedną, spójną maszynę czterech warstw: agentów AI (Make, własne pipeline'y, integracje API), widoczności (SEO/AEO/GEO — bo klient szuka już nie tylko w Google, ale i w ChatGPT, Gemini czy Perplexity), danych (GA4, Google Search Console, BigQuery, Ahrefs, Senuto, DataForSEO — realne liczby, nie estymacje z prezentacji) oraz produkcji treści (content, wideo, grafika generowana modelami AI). Osobno każda z tych warstw jest towarem. Razem — dopiero razem — są dźwignią.

Jemy własną karmę.

Zanim sprzedam klientowi system, uruchamiam go u siebie. Maszyna do leadów, Cold Mail Engine, agent księgowości, silnik treści SEO 3.0, pipeline wideo z awatarem — to nie są koncepty ze slajdów, tylko narzędzia, których Tmedia używa codziennie do prowadzenia własnego biznesu. Osobno prowadzę sanebun.pl — własny e-commerce z włoską żywnością BIO, obsługiwany agencyjnie w pełnym stacku. To jednocześnie firma i laboratorium: wszystko, co wchodzi do oferty dla klientów, najpierw dostaje w kość na moim własnym P&L.

Dlatego rozmowa sprzedażowa u nas wygląda inaczej: zamiast opisu dostajesz demo działającego systemu.

Doświadczenie po obu stronach stołu.

Marki, przy których pracowałem osobiście albo z zespołem Tmedia: Kompania Piwowarska, Toyota, Ford, Kingspan, Lewiatan, Focus Telecom, WC Serwis, Hotele Diament, Yasumi, Gabos, Vitamed — obok kilkudziesięciu mniejszych firm, sklepów i producentów. Dziś w portfelu Tmedia są m.in. e-commerce (IDYMY, Mystic Store, DropOne, A-ILE, Ciao Italia Deli), usługi (FRR, CAL, Holistic Space, Goldsenior) i HoReCa.

Mam poglądy, które kosztują mnie zlecenia.

Uważam, że rozliczanie marketingu od roboczogodzin jest wygodne dla agencji i szkodliwe dla klienta — dlatego przesuwam się w stronę wyceny od wyniku. Uważam, że sprzedawanie e-commerce'owi samego SEO to sprzedawanie mu cierpliwości, na którą nie ma budżetu — najpierw szybka kasa (Ads, retargeting, CRO, Allegro), SEO/GEO jako długi ogon. I uważam, że większość tego, co rynek nazywa dziś „wdrożeniem AI", to chatbot z lepszym promptem. Chatbot to nie jest system agentowy — i tę różnicę tłumaczę na tyle często, że stała się moim znakiem rozpoznawczym.

Kiedy widzę, że pomysł klienta się nie spina — mówię to na rozmowie, nie w trzecim miesiącu współpracy.

Poza pracą.

Ratownik WOPR, ratownik z certyfikatem działań w sytuacjach kryzysowych i z uprawnieniami dostępu linowego — przez lata pracowałem też przy robotach wysokościowych. W górach jestem od zawsze: wspinaczka skałkowa i taternicka, a z wypraw wysokogórskich Elbrus i Aconcagua. Poza tym turystyka górska i outdoorowa, fotografia i podróże. No i rodzina, która to wszystko znosi z dużą wyrozumiałością.

Ta część życiorysu tłumaczy więcej, niż wygląda na pierwszy rzut oka. W ratownictwie i we wspinaniu nie ma miejsca na „jakoś to będzie": liczy się procedura, sprawdzony sprzęt, asekuracja i plan na moment, w którym coś pójdzie nie tak. Systemy marketingowe projektuję dokładnie tak samo — z założeniem, że coś się kiedyś posypie, i z odpowiedzią na pytanie, co wtedy.

Gliwice · Pracujemy w Polsce i za granicą LinkedIn · kontakt

Porozmawiajmy

Masz projekt, o którym warto pogadać?

Opisz, z czym się mierzysz. Odpowiemy, czy i jak możemy pomóc — bez prezentacji na 40 slajdów.